Protest branży weselnej w Białymstoku. Oczekiwania przedsiębiorców nie są wielkie (zdjęcia)

Olga Goździewska
Olga Goździewska
Białystok, Rynek Kościuszki - protest branży weselnej Piotr Łozowik
Z transparentami w dłoniach i nadzieją w sercach. Przedsiębiorcy związani z branżą weselną wyszli na ulice Białegostoku w ramach protestu. Boją się, że stracą kolejny sezon. Dla wielu to ostatnia szansa na uratowanie swojej firmy. Od rządu oczekują konkretnego planu.

Setki przedsiębiorców branży weselnej w woj. podlaskim znalazło się na skraju bankructwa. Część z nich zdecydowała się głośno zaprotestować. W samo południe na rynku pojawili się m. in. właściciele sal weselnych, salonów sukien, kwiaciarni, cukierni, salonów beauty, a także kamerzyści, fotografowie i dj-e. Na co dzień to właśnie oni pomagają parom młodym zorganizować idealne wesele. Dziś sami potrzebują wsparcia. I to nie tak wielkiego, jakby się mogło wydawać.

Przedsiębiorcy chcą wiedzieć, kiedy będę mogły odbywać się wesela i na jakich zasadach. Część par młodych przełożyła ślub na 2021 rok. Wpłacili zaliczki. A wciąż nie wiadomo czy na salach będzie mogło przebywać 50 osób, 100 czy 200. Pozostaje też pytanie, kto będzie mógł wziąć udział w przyjęciu. Może będą ograniczenia wiekowe? A może do limitu gości będzie można doliczyć osoby zaszczepione lub posiadające zaświadczenie o przebyciu choroby COVID-19? Dziś tego nie wiemy.

Zobacz też:Akcja #otwieraMY Białystok. Restauratorzy wychodzą z podziemia. Chcą otwierać swoje biznesy mimo rządowych zakazów (ZDJĘCIA)

Branża weselna, by zaplanować przyjęcie, musi mieć na to czas. I przede wszystkim o ten czas proszą rządzących. W imieniu swoim i wszystkich młodych par, których ślub stanął pod znakiem zapytania.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu, w sejmie na konferencji prasowej „Konfederacji” u boku Krzysztofa Bosaka pojawili się podlascy przedstawiciele branży weselnej. Przemawiała m. in. właścicielka sali weselnej "Łapińscy", koło Łomży. Anna Łapińska nie przebierała w słowach, obwiniając o kryzys w branży rządzących, ale też media i ekspertów, którzy uznali wesela za duże zagrożenie w czasie pandemii.

Łomżyńscy przedsiębiorcy zorganizowali również protest we własnym mieście. W poniedziałek (1 lutego) wyszli na ulice z hasłami wypisanymi na kartonach: "Szanujcie czas i pieniądze par młodych" oraz "Chcemy pracować i godnie żyć". Część osób z protestu udała się do biura posła PiS Lecha Kołakowskiego. Zanieśli politykowi list otwarty skierowany do rządu i obywateli kraju, a także tort z napisem "protest branży weselnej". W liście zaznaczają, że czas zmienić politykę, z którą nie zgadza się naród i apelują o zmianę strategii zarządzania problemem jaki stanowi COVID-19.

Zobacz teżKolejna restauracja w Białymstoku otwiera się mimo zakazu rządu. Pierogarnia Soodi zaprasza w weekend (ZDJĘCIA)

Lech Kołakowski podkreślił, że wprowadzanie obostrzeń na przestrzeni roku było zasadne. Przyznał jednocześnie, że dalsze utrzymywanie takich przepisów może doprowadzić gospodarkę i wiele branż do upadku. Zdaniem posła trzeba dokonać "resetu lockdawnu" i wziąć po uwagę nie tylko ochronę życia i zdrowia, ale też utrzymanie życia gospodarczego, firm i pracowników.

Boom na operacje plastyczne

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie