Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Czy rodzime jest lepsze? Czas pandemii, wojny i inflacji

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Redakcja „Kuriera Porannego” zorganizowała kolejną debatę, tym razem poświęconą branży spożywczej. Wzięli w niej udział szefowie największych białostockich firm (w 100 proc. z polskim kapitałem) z tego sektora, czyli: prezes Grupy Chorten Krzysztof Pakuła, prezes Spółdzielni Obrotu Towarowego Przemysłu Mleczarskiego Andrzej Ramotowski oraz prezes Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Społem” Janusz Kulesza. Rozmawiali m.in. o kondycji branży, kryzysach, które ją dotknęły i ich skutkach - szczególnie tych odczuwanych przez konsumentów.

Nie sposób było pominąć ostatnie lata, które dla wszystkich branż, nie tylko dla branży spożywczej, przyniosły szereg gwałtownych zmian wywołanych najpierw pandemią, potem wybuchem wojny na Ukrainie, inflacją, która jest w zasadzie sumą dwóch wcześniej wymienionych sytuacji. Po 2020 roku wydarzenia te wymusiły zmiany we wszystkich firmach.

Krzysztof Pakuła, prezes Grupy Chorten, która zaczynała od kilkunastu placówek w Podlaskiem, a dziś skupia 2,5 tys. sklepów partnerskich w całym kraju: Każda zmian powoduje to, że trzeba się do niej dostosować. Wcześniej pandemia była znana głównie z powieści i filmów science fiction, a nagle okazało się, że dotknęła całą ludzkość. Wszyscy mierzyliśmy się z zagrożeniem życia, ale wiadomo, że ludzkość szybko dostosowuje się do zmiennych warunków. Był to okres ciężki, ale zdołaliśmy z niego sporo wydobyć. Wiadomo, że obroty sklepów wzrosły, bo były zamykane m.in. restauracje, galerie, a to powodowało, że sklepy były jedynymi miejscami, gdzie można było kupić w jedzenie. Właśnie wtedy było widać, jak bardzo nasi klienci nam zaufali. W pierwszym okresie robili duże zakupy, na zapas. Potem dostosowali się do różnych obostrzeń –Przyznaje też, że Grupa Chorten musiała szybko dostosować się do nowych warunków, ale dzięki dobrym relacjom z dostawcami takimi jak np. SOT, płynność dostaw do sklepów – może poza samym początkiem pandemii, gdy wzmożone zakupy „czyściły” towary z półek – była cały czas zachowana.

Następnym wyzwaniem była wojna na Ukrainie, ale jak podkreślił Krzysztof Pakuła, wtedy już było łatwiej, bo mieliśmy pewne doświadczenia z pandemii. Prowadziliśmy też zbiórki i akcje charytatywne na rzecz Ukrainy.

Co było najważniejsze w tamtym okresie dla Spółdzielni Obrotu Towarowego?

Andrzej Ramotowski, prezes SOT, czyli największej na rynku hurtowni nabiałowej z dwunastoma oddziałami w kraju: Trudne czasy zawsze tworzą nowe możliwości. Wszyscy stanęliśmy wtedy przed zadaniem, aby utrzymać firmy w biegu, bo nawet pojedyncze zachorowania na covid skutkowały wyeliminowanie z pracy całej zmiany czy zamknięciem sklepu. Ponieważ jesteśmy operatorem ogólnopolskim priorytetem było to, żeby hurtownie pracowały. Mamy kilkanaście oddziałów w dużych ośrodkach miejskich, więc chodziło o to, by sklepy pracowały. Ludzie chcieli żyć, były masowe zakupy towarów objętościowych, długoterminowych. Z jednej strony personel sklepów pracował, a cała służba publiczna: urzędy, szpitale, ośrodki zdrowia były zamknięte lub wchodziły w pracę zdalną, a sklep czy hurtownia normalnie funkcjonowały. Dla nas najważniejsze było, aby firma funkcjonowała. Pojawiała się praca zdalna, na skalę jakiej dotąd nie było i okazało się, że to działa i przynosi oszczędności, bo nie trzeba jechać na drugi koniec Polski, bo wystarczy telekonferencja z kilkoma, kilkunastoma osobami.

Jeśli wchodzi do sklepu konsument i widzi ceny to mówi, że sklep podnosi marże po to, aby wykorzystać czas po pandemii i inflację do osiągnięcia większego zysku. Jak wytłumaczyć wzrosty cen klientowi i co z jakością towarów?

Janusz Kulesza, prezes białostockiego Społem, które od lat jest najlepszym i najsilniejszym PSS-em w Polsce: Wszystkim żyłoby się lepiej i spokojniej, gdyby przekaz medialny był rzeczywisty. Słyszeliśmy, po ile będzie bochenek chleba, a po ile jest rzeczywiście? Wszyscy słyszeliśmy jakie są perspektywy cen mięsa. Słyszeliśmy, że cena litra benzyny czy oleju napędowego będzie powyżej 10 zł, ale to się nie spełniło. W naszej sieci cena bochenka chleba w zasadzie nie przekroczyła 5 zł. W Społem podczas pandemii blisko 400 osób z 1700-osobowej załogi nie miało pracy. Skutki wprowadzonych ograniczeń były takie, że cała gastronomia z zasadzie nie pracowała, „Central” nie pracował, a załoga sklepów spożywczych była poddana ograniczeniom ilości klientów na metr, różnym godzinom pracy. Przy naszych zasobach w ciągu miesiąca zaczęliśmy się ocierać o utratę płynności finansowej, a pracownicy oczekiwali stabilności i pewności. Po raz pierwszy nasza spółdzielnia otrzymała pomoc w postaci dofinansowania funduszu płac, a to musiało się przełożyć na inflację. Początkowa inflacja rzędu 5-7 proc. była akceptowana tym bardziej, że Społem Białystok nie zwolniło w związku z tym ani jednej osoby. Natomiast drugi etap już był poza kontrolą. Wojna i czynniki energetyczne, które wpływają bezpośrednio na poziom kosztów sprawiły, że cena gazu wzrosła z 200 zł za jednostkę rozliczeniową do 1200 zł. W skali roku cena gazu dla Społem urosła z 4 mln zł do prawie 12. Jak to zbilansować? Ceny musiały zacząć rosnąć.

Obejrzyj również: Debata o handlu: Czy rodzime jest lepsze? Czas pandemii, wojny i inflacji

Od lewej: Maryla Pawlak-Żalikowska, Krzysztof Pakuła, Andrzej Ramotowski, Janusz Kulesza
Od lewej: Maryla Pawlak-Żalikowska, Krzysztof Pakuła, Andrzej Ramotowski, Janusz Kulesza Martyna Grygoruk

O uczestnikach debaty

Krzysztof Pakuła, prezes Polskiej Grupy Sklepów Spożywczych Chorten od początku jej istnienia, a więc od 2009 roku, kiedy decyzję o współpracy podjęli właściciele 20 placówek na Podlasiu. Dziś grupę działającą pod znakiem drzewa dębu tworzy blisko 2 500 sklepów partnerskich w całej Polsce, korzystając z efektu skali i nowoczesnych rozwiązań oferowanych kupcom.

Laureat m. in.: nagrody Hermesa wręczonej z okazji 30-lecia Poradnika Handlowca i pierwszej w historii miasta Białystok nagrody Urbi Meritus za natychmiastową pomoc udzieloną Ukraińcom w obliczu wojny. Grupa Chorten w każdym roku otrzymuje także nagrody biznesowe takie jak Diamenty Forbesa czy Gazele Biznesu, które świadczą o jej dynamicznym rozwoju.

Andrzej Ramotowski, prezes Spółdzielni Obrotu Towarowego Przemysłu Mleczarskiego od 2012 roku. W spółdzielczości mleczarskiej pracuje od 1997 roku. W SOT Białystok od 2000 roku. Początkowo odpowiadał za ogólnokrajowe działania marketingowe i handlowe, pozyskiwanie kontrahentów oraz koordynację pracy przedstawicieli handlowych. Z roli kierownika działu marketingu i rozwoju awansował na stanowisko dyrektora ds. marketingu, a następnie w 2012 został wybrany do objęcia funkcji Prezesa Zarządu. Pod jego przewodnictwem firma dynamicznie się rozwija i systematycznie poszerza zakres działania – zarówno poprzez otwieranie nowych obiektów jak i wprowadzanie kolejnych kategorii sprzedażowych.

Janusz Kulesza, absolwent Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie, tytuł magistra-inżyniera zdobył po ukończeniu Wydziału Technologii Żywności. Pracę w PSS Społem w Białymstoku rozpoczął w 1992 r. na stanowisku inspektora do spraw jakości, następnie kierował zakładem przetwórstwa mięsnego do roku 2010, kiedy powołany został na stanowisko wiceprezesa ds. Handlu. Od stycznia 2015 r. zastępca prezesa, zaś od 2018 r. już jako prezes kieruje Spółdzielnią. Jest członkiem Rady Nadzorczej i Komisji Rewizyjnej Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Spożywców "Społem" w Warszawie.

Maryla Pawlak-Żalikowska, dziennikarka prasy warszawskiej, olsztyńskiej, a przede wszystkim - do 2019 toku - białostockiej, gdzie zajmowała się problematyką związaną z gospodarką regionu, m. in. prowadząc podlaski tytuł Strefa Biznesu w internecie. Obecnie niezwiązana z żadnym tytułem.

Tu podaj tekst alternatywny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Czy rodzime jest lepsze? Czas pandemii, wojny i inflacji - Kurier Poranny

Wróć na bialystok.naszemiasto.pl Nasze Miasto