Ślubowanie złożyli, nominacji nie mają

Agata Lewkowska
– Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, to po prostu bezprawie – uważa urzędniczka z Białegostoku, która także usiłowała się dostać na uroczystość do kancelarii premiera.

– Sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, to po prostu bezprawie – uważa urzędniczka z Białegostoku, która także usiłowała się dostać na uroczystość do kancelarii premiera. Miała tam otrzymać awans, podobnie jak reszta z 1500 pracowników administracji publicznej, którzy latem pozytywnie zaliczyli trudny egzamin na urzędnika mianowanego.
Ci, którzy zdali go gorzej, awansowali bez przeszkód w poniedziałek. Prymusi akty mianowania mieli odebrać w czwartek z rąk premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Ale tuż przed wyjazdem do ponad trzydziestu osób z tej grupy trafiła informacja: awanse zawieszone do odwołania. Dostali ją wszyscy, którzy przedstawili certyfikaty znajomości języka rosyjskiego na poziomie średniozaawansowanym B1. Polecenie wydał szef wicepremier i szef MSWiA Ludwik Dorn. Przyczyn nie przedstawił. – Nie poznał ich również Urząd Służby Cywilnej – mówiła nam Magdalena Budkus, rzeczniczka urzędu. – Dostaliśmy polecenie do wykonania i tyle.

Uroczystość piętro niżej

Urzędnicy zostali powiadomieni, że są niemile widziani na uroczystości. Mimo to ośmioro z nich postanowiło wziąć w niej udział. To cztery osoby z Białegostoku, dwie ze stolicy, po jednej z Łodzi i Szczecina.
– Nie mam wyjścia. Mój awans został podpisany przez szefa USC Jana Pastwę. Jednak przepisy mówią, że jestem zatrudniona dopiero od momentu, gdy złożę ślubowanie – mówiła nam przed wyjazdem urzędniczka z Białegostoku. Po powrocie opowiada: – Gdy dojechaliśmy, nikt nie wiedział, co z nami zrobić. Oznajmiliśmy, że bez ślubowania nie wyjdziemy. Byliśmy zdesperowani. Przepychanki trwały trzy godziny. W końcu pozwolili nam ślubować. Bez ceremoniału, pojedynczo, w małym pokoiku. Prawdziwa uroczystość trwała piętro niżej.

Stan zawieszenia trwa

Aktów mianowania jednak nie dostali. – Zastanawialiśmy się, czy nie wystąpić o nie na piśmie. Zrezygnowaliśmy, gdy usłyszeliśmy, że do czasu wyjaśnienia sprawy nie mamy szans na ich otrzymanie – dodaje kobieta.
Na razie dostali tylko zaświadczenie, że są urzędnikami mianowanymi. Dzięki temu wiedzą, ile zarabiają i jaka pula urlopu im przysługuje. – Stan zawieszenia jednak trwa. I dostaliśmy awans, i nie dostaliśmy – denerwuje się „nasza" urzędniczka.
Sprawę ma wyjaśnić specjalny zespół powołany przez szefa kancelarii premiera. Jak długo będzie to trwało – nikt nam nie był w stanie odpowiedzieć. Jaki jest los ponad dwudziestu ludzi, którzy się do Warszawy nie wybrali – także nie wiadomo.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie