Po kolejnym ataku zimy na ulicach Białegostoku ślisko, jak na lodowisku. Były już kary dla firm i co z tego wynikło? (zdjęcia)

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Gdy nie wiadomo, co zrobić trzeba zwołać zebranie. To myśl Winstona Churchila, którą - od kiedy pada śnieg - wciela w życie białostocki magistrat. Niestety, od kolejnych zebrań i posiedzeń stan ulic się nie poprawia. Na jezdniach ciągle leży śnieg, a pod nim lód i nic, więc na tak spreparowanej nawierzchni ślizgają się i duże tiry, i małe auta osobowe.

Choć przez weekend śnieg w Białymstoku nie padał, jezdnie były nadal śliskie, więc gdy w poniedziałek (8.02) miasto zaatakowała śnieżyca zrobiło się tylko gorzej. Bo firmy, które "dbają" o zimowe utrzymanie ulic w Białymstoku najwyraźniej czekały na jakiś cud. Cud się nie zdarzył i we wtorek rano ulice miasta nadal były białe i śliskie.

- Zwołałem na jutro (we wtorek - red.) na 9:00 sztab kryzysowy, aby posumować działania z ostatniej doby i wyznaczyć kolejne. Zima pewnie nie ustąpi, ale my też nie, chociaż lekko nie będzie - poinformował w poniedziałek na Twitterze prezydent Tadeusz Truskolaski, a w kolejnym wpisie dodał, że na ulicach pracuje 46 pługopiaskarek.

Zgodził się też, że "stan dróg w mieście jest niezadawalający", a przyczyną tego stanu jest przede wszystkim słabe przygotowanie firm do zimy. Dlatego podjął decyzję o unieważnieniu obecnie procedowanych przetargów.

- A że jest biało i ślisko to fakt, bo pada śnieg i dodatkowo jest siarczysty mróz i niestety prognozy są bardzo pesymistyczne, dlatego będziemy dbać o przejezdność - wyjaśnił.

We wtorek sztab kryzysowy się zebrał, a po posiedzeniu prezydent Truskolaski napisał, że teraz służby będą koncentrować się na utrzymaniu przejezdności miasta i udrażnianiu newralgicznych skrzyżowań. Z uwagi na bardzo niskie temperatury, po ustaniu opadów, drogi główne będą posypywane piaskiem, aby zmniejszać śliskość.

W południe rzeczniczka prezydenta podała, że na ulicach pracuje 56 pługosolarek oraz, że niemal wszyscy pracownicy referatu utrzymania czystości i porządku są zarażeni koronawirusem, więc ich obowiązki przejęli inni. Zapewniła, że do dopóki będzie padał śnieg, dopóty firmy będą go usuwały, że niezbędne jest skoordynowanie działań interwencyjnych na ulicach, że skrzyżowania zostaną odśnieżone w nocy, a dotychczasowe kary nałożone na firmy odsnieżające Białystok przekroczyły 400 tys. zł.

Czytaj również: Atak zimy 2021 w Białymstoku. 9 lutego ulice nadal jak lodowisko (zdjęcia)

We wtorek swoje zebranie zwołała też Forum Młodych PiS, której nie podobał się stan ulic i ich zimowe utrzymanie.
Młodzieżówka przygotowała apel do prezydenta Truskolaskiego, w którym wzywa go "do podjęcia działań w celu poprawy stanu dróg miejskich i chodników".

- Nie śnieg a żywy lód pokrywa nasze miasto. Kary dla firm wykonujących usługi na rzecz miasta są śmieszne. Wynoszą zaledwie kilkaset tysięcy, a sam przetarg opiewał na 35 mln zł, więc kwoty takie nie robią wrażenia na wykonawcy. Oczywiście kary finansowe są słuszne, ale nic nie wnoszą, bo jak widzimy stan dróg i chodników miejskich jest nadal taki sam - podkreślił Tomasz Hołowienko.

Uważa, że zamawiający (czyli miasto) źle opracował plan realizacji usługi. Miasto podzielono na sześć sektorów, a w dwóch minimalna liczba osób do odśnieżania parkingów to trzy, czyli stanowczo za mało.

- Nic dziwnego, że parkingi, zwłaszcza w centrum są w stanie krytycznym, a skoro mieszkańcy muszą płacić za parkowanie, warto zadbać aby usługa był pełnowartościowa. Skoro prezydent nie radzi sobie z nadzorem miasta może warto byłoby zwołać komisję do spraw infrastruktury komunalnej, której przewodniczy radny Maciej Biernacki. Podobne miasto do Białegostoku, czyli Lublin na akcję zimową zagospodarował w planie aż 100 sztuk sprzętu do odśnieżania ulic i chodników, a w Białymstoku mamy zaledwie 46 sztuk. Dlaczego inne miasta w Polsce są do zimy przygotowane, a w Białymstoku zawsze musi być jakiś problem - tłumaczył Tomasz Hołowienko i dodał: - Może warto by było, aby przetargami na zimowe utrzymanie zainteresowała się Najwyższą Izbę Kontroli.

Zapewnił również, że młodzi z PiS dołożą wszelkich starań, aby sytuację wyjaśnić, ale nie wiedział, czy i kiedy o sytuacji poinformują NIK. Zapewnił za to, że jego organizacja może wziąć "czynny udział w procesie doraźnego nadzoru nad realizacja usługi na rzecz miasta".

- Jestem przewodniczącym komisji samorządności i bezpieczeństwa w razie miasta, a to, co dzieje się na białostockich drogach z bezpieczeństwem ma niewiele wspólnego. Dlatego w najbliższym terminie zwołam posiedzenie komisji, na które zaproszę komendanta miejskiego policji i komendanta straży miejskiej, by porozmawiać na ten temat - zapowiedział radny PiS Paweł Myszkowski.

Przyznał, że rozumie, że gdy śnieg pada ciągle ulic nie można szybko odśnieżyć, ale mieliśmy kilka dni, kiedy śnieg nie padał, a lód nie został usunięty.

- Tak jest praktycznie na każdej większej ulicy, np. na skrzyżowaniu ul. Antoniukowskiej z Narewską, ul. Wyszyńskiego i dojazd do Bohaterów Monte Cassino. Każdy mieszkaniec może dołożyć do tej listy kolejne zalodzone ulice. Jeśli zabrakło soli, ten lód trzeba było rozbić mechanicznie, ale nie może być tak, że lód sobie leży, a nikt z nim nic nie robi. Bardzo chciałbym wiedzieć, ile z tego powodu było kolizji i wypadków w mieście imam nadzieję, że na komisji się dowiemy - tłumaczył radny Myszkowski i zapowiedział, że komisja samorządności i bezpieczeństwa zaczyna zbierać od mieszkańców informacje o sytuacjach, w których zostali poszkodowani z powodu oblodzonych i zaśnieżonych ulic.

Stwierdził też, że przy kolejnych przetargach na zimowe utrzymanie miasta kryteria jakie powinny spełniać firmy powinny być bardziej wyśrubowane. - Nie można ciągle liczyć na bezśnieżne zimy, bo w końcu taka, jak obecna się trafi i trzeba być do tego przygotowanym, a Białystok, niestety nie jest - dodał Paweł Myszkowski.

Natomiast Mateusz Feszler z Ogólnopolskiej Federacji Młodych wezwał swoich rówieśników (ze wszystkich młodzieżówek i fundacji) do wspólnego odśnieżania miasta. Akcja zostanie zorganizowana przez Facebook OFM.

Poproszony o skomentowanie zarzutów stawianych przez młodzieżówkę PiS i radnego Myszkowskiego o nieprzygotowaniu miasta do zimy, prezydent Białegostoku stwierdził krótko: - To są polityczne ataki. Radny Myszkowski powinien wybrać się do Supraśla, wtedy zobaczy, jak jest przygotowana do jazdy tamta droga - oznajmił.

- Zwołałem na środę (10.02) o godz. 17.00 posiedzenie komisji ds infrastruktury komunalnej, podczas którego będziemy mówili m.in. o tym, dlaczego odśnieżanie miasta wygląda tak jak wygląda, jakie szkody wyrządziły odśnieżarki, a także o tym dlaczego wszyscy pracownicy w wydziale odpowiedzialnym za zimowe odśnieżanie są na kwarantannie i czy osoby, które ich zastępują zostały odpowiednio przeszkolone - zapowiedział szef komisji, radny Maciej Biernacki.

Dodajmy, że we wtorek białostocki WORD - w związku z bardzo złymi warunkami drogowymi na ulicach Białegostoku - odwołał zaplanowane egzaminy na kategorie C, C+E i B+E (pojazdy ciężarowe i dostawcze). Jak napisano na Facebooku, plac manewrowy jest do zadań egzaminacyjnych przygotowany, ale WORD uznał, że jazda nieodśnieżonymi i oblodzonymi ulicami miasta to dla kandydatów zbyt duże ryzyko.

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie