Lepper lepszy od Jurgiela?

Marzena Szwaczko, Maryla Pawlak Żalikowska
Trzeba przyznać, że Jurgiel rozpoczął niefortunnie ministerialne urzędowanie. Dziennikarze „Rzeczpospolitej" już po pierwszych trzech miesiącach wytknęli mu ciągle obowiązujące embargo na import mięsa i ...

Trzeba przyznać, że Jurgiel rozpoczął niefortunnie ministerialne urzędowanie. Dziennikarze „Rzeczpospolitej" już po pierwszych trzech miesiącach wytknęli mu ciągle obowiązujące embargo na import mięsa i produktów roślinnych do Rosji (teraz doszła do tego jeszcze blokada rynku ukraińskiego). Inne grzechy ministra to zaniechanie negocjacji reformy unijnego rynku cukru (słynne „Jestem Polakiem i mam swoją godność") oraz ledwie słyszalny głos Polski w sprawie reformy unijnego rynku owoców miękkich (choć jesteśmy jednym z największych ich producentem). Zarzuty publicystów w połowie marca podjęła Platforma Obywatelska, która zażądała udzielenia Jurgielowi wotum nieufności.
Posłowie PO wskazywali m.in. na chaos panujący w ministerstwie i brak współpracy pomiędzy członkami jego kierownictwa, czego wyrazem były kolejne dymisje wiceministrów. Inne zarzuty to wolne tempo realizacji wielokrotnie zapowiadanych płatności dla rolników dotkniętych suszą i opóźnienia w przeprowadzeniu kampanii dotyczącej płatności obszarowych (wnioski miały być gotowe 15 marca). Poza tym opozycja twierdzi, że resort rolnictwa w ogóle nie realizuje polityki „Taniego państwa": nie ma koncepcji połączenia Agencji Rynku Rolnego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, nie ma likwidacji Agencji Nieruchomości Rolnych ani standaryzacji administracji. Z kolei zwolennicy Jurgiela wskazują na jego zasługi: obniżkę akcyzy na paliwa dla rolników, zwiększenie środków na programy realizujące inwestycje w gospodarstwach, uchwalenie ustawy o dopłatach do ubezpieczenia upraw rolnych oraz zwierząt czy skierowanie środków z EFRR na zwalczanie bezrobocia nie tylko do miast, ale także do wsi.
Losy ministra Jurgiela rozstrzygną się najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu podczas głosowania nad udzieleniem mu wotum nieufności.

Grzech zaniechania

Dr Artur Bołtromiuk, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, wydział ekonomi UwB:
Bardzo istotną kwestią, która wystąpiła za kadencji ministra Jurgiela było zastopowanie eksportu polskiego mięsa do Rosji. Reakcja szefa resortu powinna być szybka i zdecydowana – powinien natychmiast jechać do Rosji i negocjować. A tego nie zrobił. Nie było dobrych relacji na szczeblu ministerialnym obu krajów. Nawet, jeżeli granica zostanie w końcu odblokowana, to czas pracuje na naszą niekorzyść.: w miejsce polskich eksporterów wchodzą inni i trzeba będzie potem ponieść dodatkowe koszty na odbudowanie utraconych pozycji.
Drugim znaczącym błędem ministra było niewątpliwie zaniechanie negocjacji cukrowych – obrażanie się na Brukselę jest nieporozumieniem. Honor narodowy, stosowanie zasady „zastaw się a postaw się" były kompletnie nie na miejscu – tak się nie wygrywa z Unią Europejską. Te sprawy można było rozwiązać z korzyścią i dla zakładów cukrowniczych, i dla producentów.
Zastanawiam się także, czy czasem zawirowania wokół spraw personalnych np. w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie miały wpływu na opóźnienie decyzji związanych z wypłatą dopłat bezpośrednich dla rolników. Bo jakby się urzędnicy nie usprawiedliwiali, faktem jest, że wielu rolników jeszcze czeka na pieniądze i nie może inwestować na wiosnę.
I trzymając się wątku personalnego – trzeba by się zastanowić czy zmiany kadrowe w ministerstwie poszły w dobrym kierunku? Bo skoro ministerstwo w poprzednim rządzie nie wzbudzało tylu kontrowersji, działało dobrze, to znaczy, że było dobrze obsadzone. Teraz coś ciągle szwankuje, co oznacza, że albo zasiedli tam ludzie, którzy nie wiedzą co robić, albo poprzednia ekipa nie robi nic, bo boi się o stołki. Paradoksalnie nawet wpadka ministra Jurgiela z samochodem wypożyczonym fikcyjnemu księdzu, jest potwierdzeniem złej obsady w jego otoczeniu – to właśnie ci ludzie powinni sprawdzać, czy minister nie wplątuje się w sytuacje, która mu nie przystoi.
Moim zdaniem większość „win" ministra wynika z grzechu zaniechania – on po prostu niewiele robi, a rolnicy na tym tracą

Robił co mógł

Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Mleczarstwa:
Nam zależało, żeby minister przedstawił w Komisji Europejskiej dokumenty dotyczące niepłacenia kar przez rolników. I takie wystąpienia miały miejsce.
Po pierwsze minister domagał się zamiany kwoty bezpośredniej na kwotę hurtową. Po drugie – zwrócił się o przyspieszenie przydziału Polsce kwoty restrukturyzacyjnej, żeby można było tę przekroczoną hurtową włączyć w restrukturyzacyjną. To mogłoby uchronić producentów mleka przed płaceniem kar.
Te kwestie były dla nas najistotniejsze i minister wystąpił z nimi już w grudniu. Jednym słowem spełnił co do niego należało.
Ale jak się do tych postulatów ustosunkuje Komisja Europejska , to już sprawa nie tylko ministra.
Bardzo ważny jest także lobbing ze strony polskich eurodeputowanych czy mediów. Dzięki nim nierychliwi urzędnicy Unii Europejskiej powinni zrozumieć problem Polskich rolników.
tym bardziej, że przecież mamy okres przejściowy do końca tego roku i trudno teraz rolnikom mówić, że mają płacić kary. I jeszcze oczekiwać od nich zrozumienia sytuacji.
Jednym słowem – minister te problemy widział. Jasno je stawiał i z punktu widzenia interesów branży mleczarskiej moim zdaniem nie można mu niczego zarzucić.

Dobroczynne działanie rzepy. Znasz je?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie