Kadrowe z domu publicznego

Magdalena Kleban
Udostępnij:
Przez prawie dwa lata 47-letnia Anna M. i 38-letnia Elżbieta L. szukały w Sokółce i okolicznych miejscowościach młodych dziewcząt, którym obiecywały pracę zagranicą.

Przez prawie dwa lata 47-letnia Anna M. i 38-letnia Elżbieta L. szukały w Sokółce i okolicznych miejscowościach młodych dziewcząt, którym obiecywały pracę zagranicą. W Londynie mieszkały bowiem córki pierwszej z nich: Barbara i Sylwia, które pomagały szukać pracy. I ta praca – owszem – była, tyle że w domu publicznym.
Wczoraj w białostockim sądzie rozpoczął się proces w tej sprawie. Obie oskarżone: Anna M. i Elżbieta L. twierdzą, że o prostytucji nic nie wiedziały.

Gorzkie Eldorado
– Mogę zaręczyć, że o żadnej prostytucji nie miałam pojęcia – dziwi się oskarżona Elżbieta L. – Myślałam, że im pomagam. Teresa Ż. po prostu kłamie.
Na obietnice łatwych zarobków nabrało się – zdaniem prokuratury – osiem młodych kobiet. Oskarżone nie tylko organizowały im wyjazdy, ale w razie potrzeby i kupowały bilet, a nawet fundowały przed podróżą fryzjera i nowe ciuchy. Kiedy jakaś dziewczyna wahała się, mówiły, że musi się decydować od razu, bo praca przepadnie. I młode, często bezrobotne dziewczyny, podejmowały ryzyko.
Dopiero na miejscu okazywało się, że chodzi o prostytucję. Te, które się nie godziły – były przypalane papierosami, bite, zastraszane.

Uratował ją sms
Teresa Ż. ma dzisiaj 25 lat, ale nie wygląda na swój wiek. Drobna, z krótko obciętymi, czarnymi włosami, w zbyt szerokich spodniach sprawia wrażenie nastolatki. Ale to dzięki niej cała sprawa wyszła na jaw.
– Pojechałam tam w połowie lipca, miałam sprzątać. Na miejscu Sylwia powiedziała mi, że będę pracować w domu publicznym – opowiada. – Zabrali mi paszport, szarpali. Telefon też chcieli zabrać, ale udało mi się go schować.
I on ją uratował. Wysłała sms-a do siostry a ta zawiadomiła o wszystkim policję w Polsce. – I wtedy policjant zadzwonił do Sylwii. Przestraszyła się i mnie wypuściła – wspomina Teresa.
– Jeśli praca nie pokrywa się z ofertą lub jesteśmy napastowani, molestowani – informujmy o tym policję, polski konsulat lub ambasadę – radzi komisarz Jacek Dobrzyński, rzecznik podlaskiej policji.
Sąd odroczył proces do 10 lutego. Zostaną wówczas przesłuchani kolejni świadkowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Płace kobiet w przedsiębiorstwach

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie