Jazda po cięciach

Agata Lewkowska<br>alewkowska@poranny.pl
Minutę po godz. 8 na pętlę podjeżdża samochód. Wysiadsa Antoni Pełkowski, burmistrz Wasilkowa. Wczoraj zaczął rozmowy z władzami Białegostoku. Obiecał, że dopłaci do linii w zamian za tańsze bilety.

Minutę po godz. 8 na pętlę podjeżdża samochód. Wysiadsa Antoni Pełkowski, burmistrz Wasilkowa. Wczoraj zaczął rozmowy z władzami Białegostoku. Obiecał, że dopłaci do linii w zamian za tańsze bilety. Ma nadzieję, że miasto zostawi linię 102 w spokoju.

Który kurs ważniejszy?

Pasażerowie dokładnie oglądają nowy rozkład. Debatują, który autobus jest ważniejszy: o 6 czy o 8 rano. Bo miasto najpierw próbowało zlikwidować ten pierwszy. Oburzyli się ci, co jadą do pracy na siódmą. Ostatecznie ich autobus pojechał normalnie. Ale drugiego w rozkładzie nie ma.
- I tak powinno być - dowodzi pan w średnim wieku. - Do roboty ludzie dojechać muszą. Potem już musu nie ma, można nie jeździć.
- Ależ co pan za bzdury gada! - oburza się młoda kobieta, Katarzyna Kitlas. - Ja właśnie jadę do biura. Na dziewiątą. Nie każdy pracuje w fabryce!
Parę minut później staje się jasne, że miejskiego autobusu nie będzie.
Interweniuje burmistrz: - Obiecałem, że ludzie dojadą do pracy. Słowa dotrzymam.
Wyciąga komórkę i dzwoni po autokar, który zamówił na koszt gminy. Cena: 2,27 zł za kilometr plus 7 proc. Vat.

Ja płacę!

Kwadrans później autokar podjeżdża na przystanek. Pasażerowie tłoczą się w wejściu.
Burmistrz wsiada do środka. Tłumaczy kierowcy: - Niech pan zabiera ludzi z wszystkich przystanków. Nikt nie kupuje biletów. Ja płacę.
Od kilku dni ludzie w Sochoniach mówią tylko zmianach w rozkładzie jazdy. Już dwa razy zbierali się w podstawówce. Dwa dni temu przekonywali burmistrza, by walczył o autobus.
Janina Lewkowicz pracuje w Białymstoku na trzy zmiany. Inni mieszkańcy też uczą się i pracują w mieście. Są oburzeni. Chcą, by cięciom przyjrzał się prokurator.
- To, co robi miasto, to wymuszenie - ocenia Janina Lewkowicz. - Wioska liczy 400 osób, i to nie licząc sąsiadów z Wólki i Woroszył, którzy też stąd jeżdżą. A zaraz każą nam chodzić piechotą.

Nowy rok, nowe cięcia

Burmistrz jest rozczarowany, że miasto nie poszło mu na rękę. W końcu jako jedyny z sąsiadów Białegostoku zaczął pertraktacje. Zapewnia, że mieszkańcy Sochoń piechotą chodzić nie będą. - Na razie będę płacił za cztery kursy dziennie - tyle, ile zabrało nam miasto - mówi.
- Do czasu podpisania oficjalnego porozumienia między Białymstokiem a gminami kursów nie przybędzie - zapowiada Krzysztof Sawicki, zastępca prezydenta Białegostoku odpowiedzialny za komunikację.
Jeśli porozumienie nie zostanie podpisane do stycznia, będą kolejne cięcia. Do wczoraj tylko burmistrz Wasilkowa zaczął rozmawiać z władzami Białegostoku.

Nieletni za kółkiem? Są warunki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie