Do wypadku bez lekarza

Agata Sawczenko
W Polsce ma być podobnie. Ministerstwo Zdrowia przygotowuje projekt ustawy, która pozwoli ratownikom na samodzielną pracę w karetkach. Pod koniec marca minister Zbigniew Religa chce spotkać się w tej sprawie z ...

W Polsce ma być podobnie. Ministerstwo Zdrowia przygotowuje projekt ustawy, która pozwoli ratownikom na samodzielną pracę w karetkach. Pod koniec marca minister Zbigniew Religa chce spotkać się w tej sprawie z ratownikami, w połowie kwietnia ogłosi projekt ustawy.

Teraz pod nadzorem
Ratownik medyczny potrafi obsługiwać aparaturę, która znajduje się w karetce. Wie, jakie podać leki, zna zasady reanimacji. Teraz to wszystko może wykonywać wyłącznie pod nadzorem lekarza. Jeśli nowa ustawa wejdzie w życie, ratownicy będą bardziej samodzielni. Jednak tylko ci, którzy ukończyli trzyletnie studia licencjackie. A tych – na 30 pracujących w białostockim pogotowiu – jest zaledwie kilku. Pozostali są po szkole policealnej. Ale – jak zapewniają – są gotowi kształcić się dalej.
– Ze zbadaniem pacjenta, czyli zmierzeniem mu tętna, poziomu cukru, ciśnienia, osłuchaniem serca każdy ratownik medyczny sobie poradzi – mówi ratownik (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). – A specjalistycznych badań w karetce się nie wykonuje.
Teraz w karetce jeździ kierowca, lekarz, pielęgniarka i ratownik medyczny. Po zmianach, wystarczy dwóch ratowników – jeden z nich będzie prowadził karetkę. Tak wyglądać mają zespoły jeżdżące np. do wypadków. W karetkach reanimacyjnych lub jeżdżących do chorych noworodków nadal jeździć będą lekarze.
Decyzję o tym, jaki zespół trzeba wysłać na miejsce, podejmie dyspozytorka. – A ona zawsze może poradzić się lekarza dyżurnego – mówi Ryszard Wiśniewski, szef pogotowia.

Pacjenci bezpieczni, w kasie – oszczędności
Pacjenci na pewno nie ucierpią. W razie choroby czy wypadku będą nadal mieli zapewnioną fachowa opiekę. A pogotowie skorzysta. Już teraz ma kłopoty z zebraniem załogi karetki. Lekarze coraz rzadziej chcą tam pracować. A ratownicy tak.
Ustawa przyniesie też oszczędności. Teraz lekarze w białostockim pogotowiu zarabiają 22-25 zł za godzinę. A ratownik za tę samą pracę inkasuje 15-17 zł za godzinę. Jest jeszcze jeden argument:
– Często pacjenci wzywają pogotowie zamiast pójść do lekarza rodzinnego – mówi Ryszard Wiśniewski. – Jeśli zamiast lekarza, zaczęliby przyjeżdżać do nich ratownicy, może pacjenci by się opamiętali.

Protest pielęgniarek. Wysoka średnia wieku i niskie płace

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie