Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Czworaczki w Białymstoku. W Uniwersyteckim Szpitalu klinicznym na świat przyszły Malwina, Mikołaj, Marcel i Milan

Agata Sawczenko
Agata Sawczenko
W szpitalu USK w Białymstoku na świat przyszły czworaczki
W szpitalu USK w Białymstoku na świat przyszły czworaczki Wojciech Wojtkielewicz
Malwina, Mikołaj, Marcel i Milan – tak nazywają się czworaczki, które przyszły na świat w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Maluszki i ich mama czują się dobrze. To dopiero drugi taki poród w 60-letniej historii szpitala.

Do porodu personel szpitala szykował się od tygodnia. Trzeba było wszystko zaplanować i przewidzieć każdą sytuację. Jak mówi dr Jerzy Przepieść, kierownik kliniki perinatologii i położnictwa USK, w takich sytuacjach lekarze nie mogą posiłkować się żadnymi rekomendacjami, bo... te wytyczne zwyczajnie nie istnieją.

Czworaczki w USK. Poród przyjmowały 22 osoby

Najpierw w Klinice Neonatologii zmieniono grafiki – na ten dzień obsada była większa, podobnie jak na pierwszą noc. Potem zaplanowano szczegółowo każdą minutę po porodzie. Kto będzie zajmie się pierwszym noworodkiem, kto drugim, trzecim i czwartym. Gdzie będą stały inkubatory. Jak dzieci zostaną przewiezione do Kliniki Neonatologii. Na przyjęcie małych pacjentów przygotowano oddział intensywnej terapii – (jest tam osiem stanowisk, wczoraj zajęte były tylko dwa). Przygotowane zostały inkubatory, aparatura wspomagająca oddychanie, nowe respiratory z WOŚP. Na wszelki wypadek ściągnięto ze szpitalnej apteki leki (sterydy) na dojrzewanie płuc. Perinatolodzy zabezpieczyli dodatkową krew i specjalne leki wspomagające obkurczanie się macicy dla mamy.

Nowatorska operacja. Lekarze z USK w Białymstoku leczą serce z zegarmistrzowską precyzją

We wtorek nietypowy poród odbierały aż 22 osoby: położnicy, anestezjolodzy, neonatotodzy, pielęgniarki i położne. Na szczęście wszystko poszło doskonale. Poród – cesarskie cięcie - rozpoczął się o 9.50. O godzinie 9:55 wszyscy usłyszeli donośny krzyk Mikołaja (1600 gramów, 41 cm długości), minutę później na świecie pojawił się Marcel (1420 g i 44 cm), o 9.57 Milan (1580 g i 42 cm a na końcu Malwina o 9.58 (1400 gram, 42 cm).

Czworaczki i mama mają się dobrze

Dzieciaczki na razie są w respiratorach. Jak mówi dr Elżbieta Kulikowska, kierownik kliniki neonatologii USK, poleżą tam jeszcze kilka dni, dopóki nie wyreguluje im się temperatura ciała.

– Później przeniesiemy je do łóżeczek. A jeśli wszystko nadal będzie dobrze, wkrótce dzieci wypiszemy do domu – uśmiecha się.

W domu, w Suwałkach, na czworaczki czeka starsza siostrzyczka Maja i tata – Szymon Witkowski. Jak przyznaje Urszula Witkowska, mama dzieciaczków, informacja o takiej liczbie dzieci bardzo ją zaskoczyła.

– Kiedy na początku ciąży zaczęłam plamić, wpadłam w przerażenie – opowiada pani Ula. – Przestraszyłam się, że mogę tę ciążę stracić. Szybko przyjechałam do Białegostoku, do swojego położnika. On mnie zbadał i mówi, że z ciążą jest wszystko w porządku, ale na USG widzi czwórkę dzieci – opowiada. Jak mówi, najpierw bardzo się przestraszyła. – Jak sobie z tym wszystkim poradzimy. Mąż jakoś szybciej się pozbierał. Wszyscy starali się mi dodać otuchy.

Ciąża przebiegała prawidłowo do 21 tygodnia. Wtedy, podczas badania połówkowego, okazało się, że jest zagrożona. Pani Ula 2 sierpnia trafiła do szpitala. Ostatnie 11 tygodni spędziła na oddziale patologii ciąży w USK.

- Szczególnie trudne były te pierwsze tygodnie, kiedy dosłownie bałam się wstać z łózka, by nie doszło do poronienia – mówi.
Potem powoli, z tygodnia na tydzień oswajała się z sytuacją. I z każdym tygodniem rosła nadzieja, że uda się tę ciążę utrzymać. Mąż co tydzień, w weekend, przywoził jej córeczkę.

Uratowali i matkę, i dziecko. Niezwykła operacja onkologiczna

- Mała była bardzo dzielna, nie płakała – mówi z dumą pani Ula. - Tylko ostatnio rozpłakała się w żłobku, bo zobaczyła, że inne dzieci są odbierane przez mamy.

Państwo Witkowscy oboje pracują w Suwałkach. Mają 5 osobowy samochód i kupione na kredyt 61 mkw. mieszkanie.

– Tylko najgorzej, że mieszkanie jest na 3. piętrze bez windy. Bez męża nie ma szans, żebym wyszła na spacer – martwi się Pani Urszula. - Wiem, że to nie jedyne wyzwanie, teraz nasze życie zmieni się o 180 stopni.

Pani Ula w najbliższą sobotę kończy 30 lat. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe Święta Bożego Narodzenia rodzina spędzi w komplecie, w Suwałkach.

od 7 lat
Wideo

21 kwietnia II tura wyborów. Ciekawe pojedynki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Czworaczki w Białymstoku. W Uniwersyteckim Szpitalu klinicznym na świat przyszły Malwina, Mikołaj, Marcel i Milan - Suwałki Nasze Miasto

Wróć na bialystok.naszemiasto.pl Nasze Miasto