Cięcia to straszak czy oszczędności?

Monika Rosmanowska
Spór wokół drugiej strefy ciągnie się już od kilku miesięcy. Według wyliczeń białostockiego magistratu, komunikacja miejska przynosi ponad dwumilionową stratę.

Spór wokół drugiej strefy ciągnie się już od kilku miesięcy. Według wyliczeń białostockiego magistratu, komunikacja miejska przynosi ponad dwumilionową stratę. Dlatego miasto chce, aby gminy, do których dojeżdża komunikacja miejska, dopłacały do tych kursów. Ale sąsiedzi mówią „nie".
Na początku grudnia za miasto wyjechało o kilkadziesiąt autobusów mniej. To miało przekonać wójtów i burmistrzów, że jeśli nie dołożą do autobusów muszą się liczyć z cięciami.

Nie widzę dobrej woli
Białystok wciąż prowadzi rozmowy z sąsiadami, ale równocześnie szykuje nowe, okrojone rozkłady. Zgodnie z nimi, z podmiejskich tras zniknie kilkadziesiąt autobusów. W zamian Krzysztof Sawicki, wiceprezydent Białegostoku planuje zwiększyć liczbę kursów w mieście. Nowa koncepcja trafiła już na biurko jego szefa – prezydenta Ryszarda Tura. Jeżeli zostanie przyjęta, nowe rozkłady będą obowiązywać już od marca.
– Od kilku miesięcy rozmawiamy z władzami ościennych gmin, ale te dyskusje do niczego nie prowadzą. Gminy proponują, że owszem dołożą, ale jeśli zlikwidujemy drugą strefę. To oznacza zwiększenie naszego zadłużenia. A ja nie mogę na to pozwolić – mówi Sawicki. – W tej dyskusji potrzebna jest dobra wola, a ja jej nie widzę – dodaje.

Bez łaski...
I rzeczywiście gminy nie chcą dopłacać. Swój opór tłumaczą znacznie droższymi biletami obowiązującymi w drugiej strefie.
– Jeżeli moi mieszkańcy już płacą za drugą strefę ponad siedemset tysięcy złotych, to nie rozumiem, dlaczego gmina miałaby dopłacać jeszcze prawie drugie tyle. Myślę, że całą komunikację można zorganizować dużo taniej – zwraca uwagę Antoni Pełkowski, burmistrz Wasilkowa.
Władze tej gminy zaproponowały prezydentowi Turowi, że same wyłonią przewoźnika, który będzie obsługiwał trasę Białystok-Wasilków i Białystok-Jurowce.
– Potrzebujemy tylko zgody prezydenta na kursowanie tam innych przewoźników. Czekamy na odpowiedź. Tylko w ten sposób możemy uniknąć sytuacji, w której jedna gmina robi łaskę drugiej – mówi Pełkowski.
Z kolei zdaniem burmistrza Supraśla, zmiany w rozkładzie są potrzebne, ale pod warunkiem że rzeczywiście przyniosą oszczędności, a nie będą jedynie straszakiem na sąsiada. – Racjonalizacja kursów jest potrzebna. Można zmniejszyć na przykład kursy na linii numer 14 czy 24. To pozwoli znaleźć oszczędności. Jesteśmy otwarci na dyskusje, ale nie dopuścimy, by krzywdzono naszych mieszkańców – zapowiada Wiktor Grygiencz, burmistrz Supraśla.

Nieletni za kółkiem? Są warunki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie