Chory? Niech pobiega

Anna Łubian
Sposób wypełniania recept reguluje ustawa sprzed dwóch lat: telefon na pieczątce lekarza, dokładny adres pacjenta, pieczątka i parafka przy każdym błędzie, czytelna data, sposób dawkowania. To tylko niektóre wymogi.

Sposób wypełniania recept reguluje ustawa sprzed dwóch lat: telefon na pieczątce lekarza, dokładny adres pacjenta, pieczątka i parafka przy każdym błędzie, czytelna data, sposób dawkowania. To tylko niektóre wymogi. Proste? Rzeczywistość pokazuje co innego.
– Każdego dnia dostajemy recepty z błędami – przyznaje właścicielka osiedlowej apteki w Białymstoku. Prosi o anonimowość w obawie przed kolejną kontrolą z NFZ. – Wcześniej je realizowałam, szłam na rękę pacjentom. Zresztą nie miałabym sumienia odesłać pacjenta, który stoi z receptą na np. nitroglicerynę. A jak zaraz za drzwiami apteki dostałby zawału?

Koniec dobroczynności
Kobieta przymykała oko na drobne błędy na receptach, bo miała nadzieję, że zrozumieją to również urzędnicy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Myliła się.
– Przyszła kontrola i zakwestionowała mi recepty na kilka tysięcy złotych. Nie stać mnie na taką dobroduszność – rozkłada ręce aptekarka.
Do podobnych wniosków doszli inni aptekarze. Groźba kar nakładanych przez NFZ skutecznie budzi ich czujność: – Niestety, codziennie jesteśmy zmuszeni odesłać kilku, kilkunastu pacjentów – przyznaje Marek Morusiewicz, szef dwóch aptek w centrum miasta.
Nina Szyroka, wiceprezes firmy Cefarm dodaje: – Takie są przepisy. Recepty muszą spełniać ścisłe wymogi, które określa ustawa. Jeśli tak nie jest, konsekwencje poniesie albo aptekarz, który może zostać ukarany przez NFZ, albo pacjent, który będzie musiał wrócić do lekarza.
– Ale te przepisy są absurdalne! – wtrąca aptekarz z Dziesięcin. – Urzędnicy z NFZ zakwestionowali mi receptę dlatego, że nie było tam numeru domu pacjenta. Jak chciałem ją uzupełnić, okazało się, że w wiosce, w której mieszka ten człowiek jest tylko jeden dom i dlatego nie ma numerów. NFZ to nie przekonało.
Aptekarka z ulicy Mickiewicza dodaje: Pacjenci się złoszczą, ale musimy ich odesłać. Wyjątek robimy tylko wówczas jak widzimy recepty z pogotowia lub wystawione na małe dzieci.

Pacjenci: trzeba sprawdzać samemu
Co na to NFZ? Twierdzi, że musi się trzymać przepisów. – Ale nie przeprowadzamy wzmożonych kontroli w aptekach. W tym roku było ich 20. Protokoły po ich zakończeniu są w trakcie pisania. W ubiegłym roku skontrolowaliśmy 63 apteki i mieliśmy zastrzeżenia, które opiewały na 196 tysięcy złotych – mówi Jan Mirucki, rzecznik podlaskiego NFZ.
Wczoraj do Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku trafiło w tej sprawie pismo z Funduszu.
– Jest tam wykaz najczęściej popełnianych przez lekarzy błędów. Przedstawimy je naszym kolegom – zapewnia profesor Jan Stasiewicz, prezes OIL. Czy to sprawi, że pacjenci przestaną biegać z nieprawidłowymi receptami od apteki do lekarza?
– Ja wolę się sama zabezpieczać i zanim wyjdę od lekarza sprawdzam, czy na recepcie jest data, pełny adres, numer telefonu. Wolę później nie biegać – mówi Romualda Szostak, którą wczoraj spotkaliśmy w jednej z białostockich aptek.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie