Choroba na grzebieniu

Agata Lewkowska
Paweł, 26-latek z Dziesięcin, kupił maszynkę i zaczął się strzyc sam. Dlaczego? Bo zauważył, że jego fryzjerka goli szyje trzem kolejnym panom tą samą brzytwą. To nie wyjątek, lecz reguła.

Paweł, 26-latek z Dziesięcin, kupił maszynkę i zaczął się strzyc sam. Dlaczego? Bo zauważył, że jego fryzjerka goli szyje trzem kolejnym panom tą samą brzytwą.
To nie wyjątek, lecz reguła. Sandra, długowłosa studentka UwB, fryzjera odwiedza co najmniej raz na miesiąc. – Tylko raz widziałam fryzjerkę czyszczącą grzebień – przyznaje.

Dzień dobry, tu kontrola
– Jeśli fryzjer używa niewydezynfekowanych nożyczek i grzebienia, jesteśmy narażeni na zakażenie chorobami skórnymi i pasożytniczymi. Jeśli nas zrani nożyczkami lub brzytwą, możemy zarazić się żółtaczką, a nawet AIDS – wylicza Artur Wnuk, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.
Pracownicy Sanepidu przynajmniej raz w roku stukają do drzwi każdego salonu fryzjerskiego w mieście. Niestety, zazwyczaj z takich kontroli niewiele wynika. Nie stosują prowokacji. Kontroler od razu pokazuje legitymację.
– Jeśli w zakładzie jest spory zapas ręczników, przyjmujemy, że każdy klient dostaje czysty. Jeśli są pojemniki na brudne i czyste narzędzia oraz płyn dezynfekcyjny, zakładamy, że narzędzia są czyszczone – mówi pracownica sanepidu.
A fryzjerzy nie boją się mandatów. Zazwyczaj płacą po 100-200 zł kary, choć górna granica to aż 5 tys. zł.

Tanie strzyżenie, duże ryzyko
Od połowy 2004 roku Sanepid prowadzi program na temat higieny w zakładach fryzjerskich. Zorganizował szkolenia z profilaktyki. Z Białegostoku zgłosiło się tylko trzydziestu fryzjerów.
– Na zakończenie programu, czyli do końca tego roku, skontrolujemy każdy zakład na terenie miasta – zapowiada Wnuk. – Jednak ostatecznym weryfikatorem fryzjera jest klient. Sami fryzjerzy mówią, że nie boją się sanepidu, tylko utraty zarobku.
Żaden fryzjer nie przyzna się, że nie dezynfekuje narzędzi. – Mam jedne nożyczki, ale czyszczę je po każdym kliencie – zapewnia fryzjerka z małego zakładu na osiedlu Sienkiewicza. – Jak? Moczę je w płynie dezynfekcyjnym przez 20 minut – wyjaśnia.
Pani Irena, emerytka i stała klientka zakładu, jest zdumiona. – Tam zawsze są kolejki, jak jedna klientka schodzi z fotela, od razu siada następna – mówi. – Nigdy nie widziałam dwudziestominutowej przerwy na moczenie nożyczek.

Aby dużo zarabiać trzeba być...Zobacz listę zawodów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie