(Brak tematu)

Tomasz Kubaszewski
Ksiądz Darek lubił trudne wyzwania. Ale cierpliwości Pana Boga nigdy na próbę nie wystawiał. - Do każdej wyprawy był perfekcyjnie przygotowany - opowiada ks. Zbigniew Chmielewski, przyjaciel Dariusza.

Ksiądz Darek lubił trudne wyzwania. Ale cierpliwości Pana Boga nigdy na próbę nie wystawiał. - Do każdej wyprawy był perfekcyjnie przygotowany - opowiada ks. Zbigniew Chmielewski, przyjaciel Dariusza. - Nie był typem ryzykanta.


Wczorajsza informacja, że dwaj mężczyźni znalezieni w Gruzji, w górach Kaukazu, to właśnie Dariusz Sańko i Szymon Klimaszewski, spadła na suwalskich księży jak grom z jasnego nieba.
- Nie mogę w to uwierzyć - wyznaje ks. Lech Łuba, proboszcz jednej z suwalskich parafii. - Obu bardzo dobrze znałem i niesłychanie ceniłem.
Ks. Sańko pracował od ubiegłego roku w parafii pw. św. Aleksandra. Ks. Klimaszewski pochodził natomiast z Suwałk.
Na Kazbek - jeden z najwyższych kaukaskich szczytów (5033 metry) wyruszyli w końcu ubiegłego tygodnia. Alpiniści określają górę, jako jedną z najtrudniejszych do zdobycia w tej części świata. Wiele niemal pionowych ścian, które pokonać mogą jedynie najlepsi wspinacze oraz zmienne warunki atmosferyczne sprawiają, że na szczyt wchodzą tylko nieliczni.


Ślad po nich zaginął
Niedługo po rozpoczęciu wyprawy po księżach wszelki ślad zaginął. Przestali odbierać telefony komórkowe, nie dawali żadnego znaku życia. Miejscowe służby ratownicze rozpoczęły poszukiwania. Najpierw natrafiono na porzucone plecaki i część sprzętu. We wtorek odnalezione zostały ciała. Wczoraj polski konsul w Gruzji potwierdził tożsamość mężczyzn.
Dariusz Sańko miał 37 lat. Pochodził z Sokółki. Święcenia kapłańskie otrzymał osiem lat temu. Był gruntownie wykształcony. Posiadał dwa doktoraty. Wykładał filozofię w seminarium duchownym w Ełku. Szymon Klimaszewski urodził się w Suwałkach 29 lat temu. Od kilku miesięcy przebywał na misji w Gruzji.
- To Darek zaraził Szymona tą swoją wielką pasją - opowiada ks. Łuba. Zaliczyli wiele różnych szczytów, przepłynęli kajakiem jezioro Bajkał, przemierzali Syberię, próbowali w ciągu jednego dnia wejść na Mont Blanc.
Ksiądz Darek swoje wyprawy organizował długo i starannie. Wszystko musiało być perfekcyjnie przygotowane.
- Razem z Szymonem wymyślili, żeby zdobyć ten szczyt - ks. Chmielewski relacjonuje jedną z ostatnich rozmów z przyjaciółmi. - Była dobra okazja, bo Szymek pracował na miejscu. Darek nie dzielił się żadnymi obawami. Odniosłem wręcz wrażenie, że nie będzie to zbyt trudne zadanie.
Do suwalskiej parafii ks. Sańko miał wrócić "jak najszybciej". Czekało na niego mnóstwo pracy. Właściwie już dzisiaj powinien zająć się swoimi normalnymi obowiązkami.


Wiedzieli, gdzie są granice
Co było przyczyną tragedii? Nie wiadomo. Gruzini wspominali, że mężczyźni mogli zostać porwani przez lawinę. Inna wersja mówiła o niedoświadczonych alpinistach, którzy wybrali się w góry w czasie bardzo intensywnych opadów śniegu.
- Znałem Darka doskonale - mówi ks. Chmielewski. - On wiedział, gdzie jest granica, której przekroczyć nie można. To musiał być nieszczęśliwy wypadek.
Ciała obu księży zostaną w najbliższych dniach przewiezione do Polski. Ks. Klimaszewski zostanie pochowany w rodzinnych Suwałkach. Na razie nie wiadomo, gdzie spocznie ks. Sańko.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie