Od momentu zainstalowania Tindera, a umówienia się na kawę minęły dwie godziny. Można szybciej? Pewnie tak, na pewno jednak poszło łatwo i jakoś tak bezstresowo. Pytanie, czy nie za łatwo?

Tinder to smartfonowa aplikacja, z której codziennie korzysta 10 milionów ludzi na świecie. Dużo, prawda? Co prawda, pod tym względem daleko jej do Facebooka, choć ma z nim wiele wspólnego. Tinderowcy instalują ją w jednym celu – znalezienia pary. Do kawy, wyjścia do kina czy seksu.

Stworzona pod koniec 2012 roku przez Seana Rada, Justina Mateena i Jonathana Badeena, studentów Uniwersytetu Południowej Karolina aplikacja opiera się na prostych zasadach. Importuje użytkownikowi jego zdjęcia, polubione strony, wiek oraz dane o lokalizacji z Facebooka. Kiedy po kilku stuknięciach po ekranie telefonu jesteśmy na Tinderze możemy polubić lub odrzucić zdjęcia – a bezpośrednio osoby, znajdujące się w promieniu kilku kilometrów. Wszystko wedle ustawień określających interesujący nas zakres wiekowy i preferencje seksualne. Jeśli polubiona przez nas osoba, także zdecydowała przesunąć nas w prawo, mamy „match”, czyli parę i wolną drogę do, właśnie czego?

Tinder przyszedł do nas zza oceanu z opinią aplikacji oferującej szybki seks. - Odpowiedzią na wszystko jest miłość, ale w oczekiwaniu na odpowiedź seks stawia nowe pytania – powiedział Woody Allen. Do czego więc służy Tinder?, kto z niego korzysta?, czy to naprawdę działa i dlaczego się tego wstydzimy?

Bo to się zwykle tak zaczyna

- Tinder to wyszukiwarka seks-partnerów? Nieprawda. W Polsce pokutuje stereotypowe myślenie, że przez internet nie można rozpocząć zdrowej, normalnej relacji, że trzeba być desperatem i przegranym życiowo. Jaka różnica czy wpadniesz na kogoś w tramwaju czy w aplikacji? Kluczowe jest to, co zrobimy z tym później – mówi Paweł, 29-latek, który interesuje się mediami społecznościowym. O Tinderze dowiedział się z amerykańskich serwisów.

Mateuszowi z Poznania Tindera pokazał znajomy. - Kiedyś miał, ale odinstalował, choć ciągle do niego powraca. Trudno się dziwić, na Tinderze jest wiele więcej ciekawych dziewczyn. Jeśli szukasz i oczekujesz czegoś zmysłowego i wyjątkowego, to znajdziesz zarówno dobre wariatki jak i osobowości, które absolutnie nie będą cię interesować.

Tinder jest dostępny w 24 wersjach językowych, także w polskiej. Trudno się dziwić, w 38-milionowym kraju znajdzie się przecież trochę samotnych, którzy chcą spotkać kogoś nowego, wyjść z domu, zmienić otoczenie. Maslow mówił o potrzebach szacunku, uznania i przynależności człowieka, oraz tych najpotrzebniejszych – fizjologicznych, w tym potrzeby seksu. Szukamy więc możliwości ich realizacji, a gdzie to robić, jeśli nie w sieci, w której spędzamy większą część naszego czasu. Na real pozostaje znacznie mniej.

- Życie uległo digitalizacji. Dla młodych ludzi to norma. Egzystują w sieci, gdzie budują swoją tożsamość - mniej lub bardziej alternatywną do rzeczywistej. Internet daje dostęp do nieograniczonej liczby osób bez konieczności ich rzeczywistego poznawania co jest czaso i energochłonne. Internet eliminuje w nas także lęk towarzyszący realnym spotkaniom oraz minimalizuje konsekwencje ewentualnego odrzucenia. Być może w przyszłości, jakiś dziennikarz zada pytanie: "Dlaczego ludzie decydują się na poszukiwanie partnera na wspólne wyjście do kina, na kawę, czy do seksu bez pomocy internetu?" – mówi psycholog i seksuolog Krzysztof Tryksza z Poznania.

W parze z tym poglądem idzie Katarzyna Kucewicz, psycholożka z warszawskiego centrum psychoterapii - To naturalna kolej rzeczy. Ludzie wolą z niej korzystać z dwóch powodów: braku czasu i energii na poszukiwana tradycyjne albo z nieśmiałości.


Czytaj także

    Komentarze (20)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Gosiak83 (gość) (blablabla)

    Seriale nie ale dobre filmy jak najbardziej. Chociaż dzisiaj jest dużo dobrych seriali np. Tudorowie,Rodzina Borgiow które nie są głupie a wręcz przeciwnie mogą czegoś nauczyć:-)z rodzicami nie mieszkam od 15 lat. Mieszkanie posiadam. Zarabiam sama na siebie, skończyłam studia magisterskie i dwa kierunki podyplomowe. W szpilkach chodzę od wielkiego dzwonu. Czasami warto pomyśleć zanim wrzuci się wszystkie dziewczyny, kobiety do jednego wora. gosiak1983@op.pl

    elgrandedamiano (gość)

    serwis platny [placi sie za wszystko] do tego strasznie muli i ciezko zdjecia wrzucac, juz wole badoo [choc tez platny], malo przejrzysty , ogolnie ciezko sie z niego korzysta, bledy z polaczeniem wyskakuja i pamiecia [niby malo pamieci przy 5 gb wolnego miejsca]

    Mała (gość) (blablabla)

    Nie wkładaj wszystkich do jednego worka. Nie mam wykształcenia wyższego tylko średnie. Mieszkam sama, sama na siebie zarabiam i nie mam dwóch metrów a kretynki które opisujesz możesz spotkać wszędzie, wszystko zależy na jakie laski Wy zwracacie uwagę

    haha (gość)

    Czyli aplikacja jest nic nie warta. CZyli warta tak jak każda. Kobiety nie lubią być podrywane wirtualnie i są bardzo niskie szanse jak się rozmawia najpierw na wirtualu aby poznać normalną kobietę.

    jola_27_waw (gość)

    Hej,
    Przeprowadzam badanie na temat "Seks w dobie Tindera". Jeśli używaliście bądź używacie tej aplikacji bardzo proszę wypełnijcie krótką ankietę która posłuży mi do badań.
    Link: https://www.ankietka.pl/ankieta/249972/seks-w-dobie-tindera.html

    Dzieki Wielkie!

    słynna praczka (gość)

    Jak później facet parzy na taką kobietę? Ona staje się zupełnie naga. Zwyczajnie wydymana. Totalne zero nie mające nic więcej do zaoferowania. Dziewczyny szanujmy się. Psychika M i K jest całkiem inna - taka jest natura.

    Anonimowa (gość) (blablabla)

    Szczerze to zastanawiałam się czy nie zainstalowac tindera ale jesli mam spotykac takich zadufanych w sobie z kompleksami na punkcie wzrostu kolesi to chyba zrezygnuję.(nie jestem pustą lalką I mierzę 175cm (premier więcej niż Ty

    blablabla (gość)

    Tinder srinder, wszędzie jest to samo. Laski, bo trudno nazwać je kobietami szukają księcia z bajki - on musi mieć wszystko, ona nic. On musi mieć wiele zainteresowań, ją interesują seriale, on musi mieć mieszkanie (najlepiej dom), ona mieszka z rodzicami, on musi zarabiać krocie, ona jest na utrzymaniu rodziców, on musi być wykształcony, ona ma wyższe, ale jest głupia jak but, on najlepiej gdyby nie uprawiał wcześniej sexu, ona daje różnym dpuy kilka razy w roku ;-). I tak można bez końca. Aaaa i jeszcze jedno, on musi mieć min. 190 cm, bo jeśli ona założy szpilki to ... hahaha. Masa kretynek i niczego więcej. Syfa to nie problem złapać, nawet od wykształconej i takiej, co jest niby cnotliwa ;-)

    poljonistja (gość)

    "Do czego więc służy Tinder?, kto z niego korzysta?, czy to naprawdę działa i dlaczego się tego wstydzimy? " Co za kosmita wymyślił takie zdanie? Chyba nie dziennikarz, który powinien znać podstawowe zasady pisowni. Aż bolą oczy.