Już 17. raz młodzież z Podlasia i Białorusi zmierzyła się z dyktandem pełnym pułapek ortograficznych. Zorganizowało je V LO. Wyniki zostaną ogłoszone 18 kwietnia.



- To jest już taką naszą tradycją, aby w pierwszy dzień wiosny punktualnie o godzinie 12.00 organizować finał Mistrzostw w Ortografii - mówi Elżbieta Sawoniewska, nauczycielka języka polskiego w V LO i koordynatorka całego przedsięwzięcia.

Tekst dyktanda w tym roku ułożyła Katarzyna Andryszewska, nauczycielka języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 12 w Białymstoku. - Pierwszy raz miałam okazję układać takie dyktando. Jego treść dotyczy rocznicy Chrztu Polski. Taki tekst trzeba odpowiednio utrudnić, ale starałam się też, aby był ciekawy i przyjazny do słuchania - tłumaczy.

W finale mistrzostw stawiło się 62 finalistów szkolnych eliminacji oraz zaproszeni goście. W tej grupie znalazło się 5 uczniów z polskiej szkoły w Grodnie.

Impreza jest świetną okazją, aby sprawdzić znajomość języka polskiego i trudnych zasad, które nim rządzą. A dla gości z zagranicy ma dodatkowy wymiar. Jak mówiła ich opiekunka, Alina Kuzas, młodzież chętnie bierze udział w takich imprezach. - Dostajemy sporo podobnych zaproszeń z Polski. Szkoła chętnie je przyjmuje, bo uczniowie chcą pielęgnować kontakt z językiem polskim.

Antoni Ćwikliński, dyrektor V LO gratulował wszystkim uczniom udziału w finale. - Skoro dotarliście aż tutaj, to wszyscy już jesteście mistrzami.

Uczniowie po zakończeniu dyktanda deklarowali, że nie poczynili do niego specjalnych przygotowań. - Były fragmenty trudniejsze, były też łatwiejsze, ale myślę, że poszło mi nie najgorzej - mówił Aleksander Nadziejko z Grodna.

Ogłoszenie wyników, wręczenie nagród laureatom i finalistom odbędzie się 18 kwietnia .

Tekst dyktanda:
Cudna zorza wychynęła bezszelestnie nad Górą Lecha, niczym bezpostaciowy poranny zwierz, gotujący się do arcypoważnego skoku na wyimaginowanego nieprzyjaciela. Maluchne wróble, strzyżyki i kszyki przeorywały nieboskłon wzdłuż i wszerz, zataczając przeolbrzymie kręgi.
Baśniowo – romantyczny widok rozciągał się z góry na obsypany świeżą rosą perz. Ta swoista mozaika barw i kształtów tworzyła prawdziwy poranny melanż.
Tegoż dnia tłum wokół ulicy cisnął się niemiłosiernie. Każdemu śpieszno było dotrzeć jak najrychlej w pobliże pańskiego dworu, aniżeli stać w kupie. Kto przyjezdny, dziwił się wielości wolno stojących chałup, w których zamieszkiwali rzemieślnicy książęcy, a więc płatnerze, garbarze, bednarze, snycerze, zdunowie czy łyżkarze.
- Nazad! Nuże, cofać się! Bystrzej, chudopachołki! – pokrzykiwali strażnicy, torując drogę błękitnookiemu, chuderlawemu hejnaliście.
Tenże, rad nie rad, przecisnąwszy się przez strwożoną ciżbę dotarł pod zdobne odrzwia grodu Mieszkowego. Pełen iście żakowskiego animuszu zadął, aż wzdrygnęli się ponad pięćdziesięcioletni dworzanie odziani w jasnobrązowe skórzane kaftany. Młodziutkie hoże dwórki zachichotały szelmowsko, wszak nie było to żałobne widowisko, a powitanie szczodrobliwego i hojnego władcy.
Pośrodku sali w wysokim rzeźbionym krześle siedział nie najwyższej postury mąż – sam jaśnie panujący książę Mieszko. Spod półprzymkniętych powiek spoglądały ciemnozielone oczy. Postać możnowładcy odziana w złotogłów uwypuklała wszechpotężny majestat pana wszech czasów.
- Azaliż to pan Ślężan, Wiślan, Polan, Kujawian, Mazowszan, Pomorzan? – pytał ten i ów.
Mieszko dopiero co zwiedział się od poselstwa, iż książę czeski Bolesław Okrutny zgadza się na małżeństwo z zacną księżniczką Dąbrówką. Nie prędzej się to jednak zdarzy – jak arcyciekawie pisał Gall Anonim – nim przyjmie sakramenty wiary chrześcijańskiej, wyrzeknie się ohydnych błędów pogaństwa, zaznajomi z prawami kościelnymi i przejdzie na łono Kościoła.
I tak nastał wreszcie długo oczekiwany, przesławny rok 966. Wówczas wielmożny Mieszko zanurzony został w baptysterium na znak przyjęcia chrztu, chcąc wieść żywot zbożny i prawowity. Nowo ochrzczony przyjął imię Dagobert.
Władca solennie dał słowo szczodrze uposażać Kościół, wspierać duchowieństwo w krzewieniu nowej wiary i podźwiganiu się z oków barbarzyństwa.

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Gość (gość)

Pierwsze zdanie: w wyrażeniach porównawczych nie stawiamy przecinka; nie "rad nie rad", tylko "rad nierad"; po zwrocie "przecisnąwszy się przez strwożoną ciżbę" przecinek być musi; "ponadpięćdziesięcioletni" piszemy łącznie. Chęci niewątpliwie dobre, ale przydałoby się częściej zaglądać do najnowszego słownika podczas układania tekstu.