Wybierz region

Wybierz miasto

    Prawo po stronie matki

    Autor: Magdalena Kleban

    2005-10-14, Aktualizacja: 2005-10-14 06:00

    - Z jednej strony trudno się cieszyć, że ci ludzie przez tyle lat mieli tak wielkie kłopoty, tyle lat walczyli - mówi profesor Zbigniew Hołda, pełnomocnik rodziny. - Ale są, tak jak i ja, zadowoleni z tego orzeczenia.



    - Z jednej strony trudno się cieszyć, że ci ludzie przez tyle lat mieli tak wielkie kłopoty, tyle lat walczyli - mówi profesor Zbigniew Hołda, pełnomocnik rodziny. - Ale są, tak jak i ja, zadowoleni z tego orzeczenia. Chociaż teraz chcą już tylko, by to wszystko jak najszybciej się skończyło.
    Teraz w ciągu najbliższych miesięcy sprawa powinna z powrotem trafić do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. A wytyczne co do przeprowadzenia tego procesu są jednoznaczne: jeśli można legalnie przeprowadzić aborcję, gdy zachodzi "duże prawdopodobieństwo" uszkodzenia płodu stwierdzone w wyniku badań prenatalnych lub innych przesłanek medycznych, to Barbarze W. tego prawa odmówiono. I rodzice dziecka mają prawo do dochodzenia roszczeń związanych z kosztami wychowywania niepełnosprawnego dziecka. Apelacja będzie też musiała ustalić, czy łomżyńscy lekarze świadomie odmówili badań prenatalnych, czy było to tylko zaniedbanie.
    - Jeśli sąd apelacyjny będzie postępował zgodnie ze wskazówkami tego wyroku to rodzicom tego dziecka zostanie przyznane odszkodowanie - uważa prof. Hołda.

    Dwie przegrane
    Barbara i Sławomir W. z Łomży pojechali wczoraj całą rodziną na rozprawę w Sadzie Najwyższym. O historii tej rodziny pisaliśmy już wielokrotnie. Barbara W. z mężem domaga się od szpitala w Łomży ponad półtora miliona złotych na rentę i pieniądze na leczenie jej córki chorej na dysplazję (objawia się ona krótszymi kończynami, problemami ze stawami, dzieci takie wymagają stałej opieki i rehabilitacji).
    Rodzice pięcioletniej obecnie dziewczynki od szpitala domagają się pieniędzy na jej opiekę. Łomżyńscy lekarze najpierw odmówili matce wykonania badań prenatalnych, a później wykonania aborcji. Barbara W. nalegała, bo wcześniej urodziła synka, który także jest chory na tę chorobę.
    Do tej pory zarówno sądy I jak i II instancji stawały po stronie szpitala. Dwukrotnie zasądziły na rzecz rodziny W. jedynie 60 tysięcy zadośćuczynienia za nieskierowanie kobiety na badania prenatalne. Jednocześnie sąd uznał, że szpital nie ponosi winy za "złe urodzenie" jej córki, czyli nie musi ponosić kosztów jej leczenia i wychowywania.

    W końcu nadzieja
    Wtedy do rodziny W. zgłosiła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Kasację do Sądu Najwyższego napisał Zbigniew Hołda, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wczoraj rozpatrzył ją Sąd Najwyższy i przyznał łomżynianom rację. Odrzucił też kasacje szpitala.
    - To była pierwsza sprawa, gdzie przed Sądem Najwyższym rozpatrywano sprawę o tzw. "złe urodzenie" jeszcze przed rozprawą mówił profesor Zbigniew Hołda. - Trzeba w końcu wypracować jakąś normę postępowania, by w przyszłości uniknąć takich dylematów i tragedii.
    Dla rodziny W. teraz najbardziej liczy się czas. - Najgorsza jest dla mnie obawa, że jutro będę musiała wybierać czy kupić dzieciom chleb czy lekarstwa - przyznała po wyroku dziennikarzom Barbara W.

    Sonda

    Które miejsce zajmie Jagiellonia w obecnym sezonie II ligi

    • 2-3 (40%)
    • niższe niż 10 (40%)
    • 1 (20%)
    • 4-10 (0%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.