Wybierz region

Wybierz miasto

    Lokatorzy SM Słoneczny Stok w Białymstoku wynajęli detektywa

    Autor:

    2005-10-19, Aktualizacja: 2005-10-19 12:00

    MSWiA, które wydaje koncesje i licencje firmom detektywistycznym nic nie słyszało o "Polskiej Formacji Ratunkowej". Prezes Adam Malinowski przyznał nam wczoraj, że jeszcze nie wystąpił o licencję, ale już gromadzi i ...



    MSWiA, które wydaje koncesje i licencje firmom detektywistycznym nic nie słyszało o "Polskiej Formacji Ratunkowej". Prezes Adam Malinowski przyznał nam wczoraj, że jeszcze nie wystąpił o licencję, ale już gromadzi i analizuje pierwsze materiały dotyczące działań szefów Słonecznego Stoku.

    Sprawa dla prokuratora
    Fundację wynajął Stanisław Bartnik, jeden z mieszkańców osiedla, który chce zmienić władze spółdzielni. Nie ukrywa, że szuka nieprawidłowości i materiałów, którymi mogłaby się zainteresować prokuratura.
    Konflikt w SM Słoneczny Stok trwa od kilku lat. Kolejne próby odwołania prezesów nie przyniosły efektu, bo mieszkańcy nie przychodzą na walne zebrania. W rezultacie kilka osób rządzi spółdzielnią od wielu lat. Władzy nie zaszkodziły nawet skandale np. sponsorowane wyjazdy do Egiptu czy jazda jednego z zastępców prezesa po osiedlu w stanie nietrzeźwym.
    - Spółdzielnia zarządza ogromnymi pieniędzmi i trzeba to skontrolować. Liczymy, że Malinowskiemu łatwiej będzie dotrzeć do dokumentów. Pojedynczemu mieszkańcowi spółdzielnia może odmówić, fundacja jest silniejsza i trudniej będzie odesłać ją z kwitkiem - nie ma wątpliwości Stanisław Bartnik.
    Jednak lokatorzy są podzieleni i nie wszyscy popierają ten pomysł. - Nie sądzę, aby spółdzielni potrzebny był detektyw. Nic też bym mu nie zapłacił - mówi jeden z mieszkańców osiedla, który chce pozostać anonimowy.

    Kto może kontrolować?
    Fundacja Malinowskiego już zgłosiła się do prezesów i zażądała pokazania dokumentów finansowych spółdzielni. Ci odmówili.
    - Każdy ma prawo założyć fundację, ale ja wiem kto ma prawo mnie kontrolować. I na pewno nie jest to pan Malinowski - mówi Jerzy Cywoniuk, zastępca prezesa SM Słoneczny Stok.
    Przeciwnego zdania jest mecenas Zofia Daniszewska-Dek. - Według nowego prawa spółdzielczego prezesów mogą kontrolować mieszkańcy lub każda firma, która reprezentuje ich interesy. Jeżeli fundacja ma odpowiednie pełnomocnictwo to może swobodnie działać - zapewnia mecenas.

    Zrobimy to po swojemu
    Czy opozycja w Słonecznym Stoku ma szansę coś wywalczyć? Wiemy, że Adam Malinowski nie ma pełnomocnictwa lokatorów, a brak licencji detektywistycznej zwalnia spółdzielnię z obowiązku współpracy z fundacją.
    - Jeżeli nie możemy liczyć na dobrą wolę spółdzielni będziemy korzystać z innych źródeł i potwierdzać zdobyte informacje na inne sposoby.
    Jakie? - To tajemnica operacyjna - odpowiada Adam Malinowski. Fundacja zapewnia, że będzie zbierać materiały i je analizować. - To będzie biały wywiad - broni swego pomysłu Bartnik.
    Monika Rosmanowska
    mrosmanowska@poranny.pl
    fot.
    Włodzimierz Abramowicz, zastępca prezesa: Wynajmowanie detektywa do kontrolowania spółdzielni jest śmiesznie. Nie prościej było złożyć donos do prokuratury? Chyba nie jestem śledzony? Bez przesady...

    Jerzy Cywoniuk, zastępca prezesa: Już kiedyś jeden z policjantów czatował, by przyłapać mnie na prowadzeniu samochodu po alkoholu. Nie udało mu się. Chcą sprawdzać, co ja robię, to sam podam miejsca, w których często przebywam.

    Sergiusz Plewa, prezes: Nic nie wiem o firmie i jej detektywach. Nie jest to najwidoczniej ważny temat, bo nikt mnie o tym nie informował w czasie urlopu. Nie wiem, co fundacja miałaby robić w naszej spółdzielni?
    (mg)

    Sonda

    Które miejsce zajmie Jagiellonia w obecnym sezonie II ligi

    • 2-3 (40%)
    • niższe niż 10 (40%)
    • 1 (20%)
    • 4-10 (0%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.