Wybierz region

Wybierz miasto

    Kolejna zbrodnia funkcjonariusza UB?

    Autor: .

    2005-10-06, Aktualizacja: 2005-10-06 11:09

    W 1947 roku w Pobądziu z pożaru ledwie uszła z życiem czwórka dzieci. Najmłodsze z nich nie miało nawet roku Aleksander O., znany pisarz i najsłynniejszy kat z suwalskiego UB współodpowiada za okrutne podpalenie ...

    W 1947 roku w Pobądziu z pożaru ledwie uszła z życiem czwórka dzieci. Najmłodsze z nich nie miało nawet roku

    Aleksander O., znany pisarz i najsłynniejszy kat z suwalskiego UB współodpowiada za okrutne podpalenie domu w Pobądziu w 1947 roku – tak wynika z reportaż Agnieszki Kamińskiej, który został wyemitowany wczoraj w Radiu Białystok. O. twierdzi, że nie pamięta tej sprawy.
    O tragedii opowiada Roman Bartnik, którego UB chciało spalić żywcem wraz z rodzeństwem.
    – Ubecy nachodzili nas codziennie. Niby szukali ojca, ale tak naprawdę chcieli nas zmusić, żebyśmy wynieśli się z naszego domu – mówił w reportażu pt. „Sprawiedliwości nie stało się zadość". – W sobotę na Trzech Króli przyjechali i wywołali mamę przed dom. Wyszła. Do nas powiedzieli: „Zrobimy wam ciepłej i widniej". Nie bili, kazali spać. Byliśmy w środkowym pokoju. Siostra poczuła, że się palimy. Poszedłem do kuchni po siekierę, żeby wyrąbać wyjście, ale tam był już ogień. Wróciłem, chwyciłem na ręce starszego brata, siostra młodszego i przez płomienie doszliśmy do drzwi, ale one były czymś zaparte. Udało nam się je wypchnąć. Z popalonymi nogami dobiegliśmy po grudzie do sąsiadów.
    Rodzina Bartników ocalała, ale rany odniesione w pożarze leczą do dziś. Pan Roman powiedział: – Nie wiem, kto tę zapałkę podłożył. Nie zabiłbym go. Chciałbym tylko popatrzeć mu w oczy.
    Białostocki IPN prowadził śledztwo w tej sprawie. W styczniu zostało umorzone, z powodu niewykrycia sprawców. W reportażu Aleksander O. twierdzi, że nie pamięta tej sprawy.
    O., skazany na cztery i pół roku więzienia za komunistyczne zbrodnie, siedzi w białostockim areszcie. Niedawno IPN przedstawił mu dwa nowe zarzuty.

    Pytanie Porannego
    Czy Aleksander O. odpowiada za podpalenie w Pobądziu?
    Tomasz Kamiński, prokurator IPN w Białymstoku, który prowadził śledztwo w tej sprawie:
    Zgromadzony materiał nie pozwalał postawić nikomu konkretnych zarzutów, ale dokumenty archiwalne wskazują, że tym czasie szef wydziału do walki z bandytyzmem suwalskiego UB, czyli O. przebywał na akcji w tych okolicach. Nie mam jednak wystarczających dowodów, aby go oskarżyć. Dzieci, które były w podpalonym domu, dziś osoby starsze nie potrafią go rozpoznać, nie są pewne. Innych świadków nie było. Osoba, która przesłuchiwała w tej sprawie w 1947 roku dzisiaj z uwagi na stan zdrowia nie może zeznawać. Na ile więc jest prawdopodobne uczestnictwo O. w tamtej zbrodni, to pole do popisu dla historyków i mediów.

    Sonda

    Które miejsce zajmie Jagiellonia w obecnym sezonie II ligi

    • 2-3 (40%)
    • niższe niż 10 (40%)
    • 1 (20%)
    • 4-10 (0%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.